| Sztuka kompromisu |
|
|
|
|
W dniu 21 stycznia 2010 roku zebrało się Prezydium Kongresu Porozumienia Lewicy. Tematem spotkania był projekt deklaracji przesłany przez kierownictwo Sojuszu Lewicy Demokratycznej w sprawie poparcia kandydatury Jerzego Szmajdzińskiego na prezydenta RP. Obrady prowadził prof. Paweł Bożyk, przewodniczący Prezydium KPL. W pierwszej części zebrani wypowiedzieli swoje opinie, co do tej kandydatury, a w drugiej przyjęli propozycje zgłoszone w czasie dyskusji. Prof. Paweł Bożyk: To spotkanie ma charakter konsultacyjny – zaznaczył przewodniczący Prezydium KPL. Poinformował, że prof. Longin Pastusiak, wiceprzewodniczący SLD w imieniu Grzegorza Napieralskiego, przewodniczącego SLD zwrócił się do Prezydium KPL z propozycją podpisania deklaracji o poparciu Jerzego Szmajdzińskiego ubiegającego się w ramach Porozumienia Społecznego o wybór na prezydenta RP. W kwestii kandydowania prof. Adama Gierka okazało się, że ta sprawa jest już nieaktualna, gdyż prof. A. Gierek został włączony do komitetu wyborczego J. Szmajdzińskiego. Roman Orłowski: Trzeba poprzeć tę kandydaturę, bo lepszego kandydata na lewicy w tej chwili nie ma. Będzie godnym reprezentantem naszego kraju. Jest jedynym, który może pozyskać pewną część społeczeństwa dla sprawy odbudowania zaufania do lewicy. Tadeusz Szymański: Mam mieszane odczucia, co do tej postaci, tak jak sygnały płynące do mnie od kolegów z terenu. Zdaje się jednak, że nie mamy w tej sprawie wyboru. SLD nie jest obecnie faktycznym reprezentantem całej lewicy, ma za to za sobą niechlubną kartę działania w rządzie Millera. Józef Łachut: U nas są także podzielone zdania. SLD jest partią lewicową tylko z nazwy, to partia socjalliberalna i bez ideowego kręgosłupa. Szmajdzińskiego uważa się za gorliwego orędownika USA, który oddał Stanom Zjednoczonym wymierne usługi, nie zawsze korzystne dla Polski. Szmajdziński nie cieszy się w społeczeństwie większym autorytetem. Nie widać ani jego działania w kręgach lewicowych, ani choćby zarysu programu. Janusz Dąbrowski: Ludzie z kręgów lewicy identyfikowanej z SLD od początku transformacji ustrojowej zmieniali swoja świadomość i każdy następny lewicowy rząd był już coraz mniej lewicowy. Pryncypiów i wartości lewicowych broniła tylko lewica pozaparlamentarna, która dba o swój ideowy wizerunek. Ludziom SLD coraz bliżej jest do prawicy niż do lewicy i to samo dotyczy oblicza ideowego Jerzego Szmajdzińskiego. Dlatego jeśli chodzi o naszego kandydata to znaleźliśmy się w narożniku. Powinniśmy wystąpić ze swego rodzaju manifestem, czego oczekujemy od niego jako od kandydata Porozumienia Społecznego. Jerzy Orłowski: Zgadzam się z tą opinią. Szmajdzińskiego jako byłego ministra obrony obciąża także udział naszego kraju w wojnie w Iraku i Afganistanie. Andrzej Ziemski: W SLD rządzą dwie dusze: jedna lewicowa, ideowa, a druga – partii władzy. Ta druga zwycięża od wielu lat, a Jerzy Szmajdziński jest wybitnym reprezentantem tego nurtu. Był on jednak jedynym, który mógł otrzymać nominację na konwencji wyborczej SLD. Nie wszystkie jeszcze karty zostały w tej rozgrywce wyłożone na stół i nie wszyscy kandydaci się określili. Nie powinniśmy więc przedwcześnie wychodzić przed szereg, a nawet wskazane byłoby poczekać, aby podejmować decyzję mając większą wiedzę. Jacek Smolarek: Powinniśmy na te wybory spojrzeć z perspektywy przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Ludzie oczekują na kogoś spoza obecnej elity politycznej. Ciągłe przetasowania tych samych osób na scenie politycznej coraz bardziej zniechęca nasze społeczeństwo. Wacław Tomasiak: Mam zastrzeżenia do Szmajdzińskiego jako do człowieka, który sprawował władzę i był zawsze posłusznym wykonawcą cudzych poleceń. Nie powinniśmy tak szybko dawać naszego poparcia, bo inaczej podpiszemy się pod tym wszystkim, co reprezentuje obecne SLD. Może warto skierować uwagę na osoby z lewicy pozaparlamentarnej, które mogą zdobyć kapitał społecznego zaufania. Prof. Paweł Bożyk: W polityce liczy się siła pieniądza i te kandydatury, które takiej siły nie reprezentują, nie maja szans. Tacy kandydaci nie zaistnieją także w mediach. Możemy nie poprzeć Szmajdzińskiego, ale będzie to tylko gest, który wyeliminuje nas ze sceny politycznej. Proponuję poprzeć warunkowo kandydaturę Jerzego Szmajdzińskiego. Powinniśmy znaleźć się w komitecie wyborczym i powinniśmy przedstawić nasze warunki ideowe, a poza tym zawrzeć realne porozumienie wyborcze w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Dopiero wtedy możemy wychodzić z naszym programem do społeczeństwa. Wahania nastrojów społecznych często zależą od przypadku, a do tego momentu jest jeszcze daleko. Polityka skuteczna wymaga sztuki kompromisu. Uczestnicy posiedzenia Prezydium KPL zgodzili się z propozycjami zgłoszonymi przez prof. Pawła Bożyka w kwestii warunkowego poparcia kandydatury Jerzego Szmajdzińskiego na prezydenta RP. Oprac. Mieczysław Kozłowski |



